Miesięczne archiwum: Maj 2016

zakup e-papierosa

Jak przekonałam się do e-papierosów?

E-papierosa używam od około roku. Dostałam go na urodziny od mojej siostry, która od wielu lat próbowała wygrać ze mną i z moim paskudnym nałogiem palenia – mieszkałyśmy razem w wynajmowanym mieszkaniu, a moja siostra nienawidziła dymu papierosów. W końcu zlitowałam się nad nią i paliłam już tylko i wyłącznie na balkonie (ale zanim mnie do tego przekonała czy może raczej wzbudziła moją litość, to przecież też trochę trwało i musiała sie przy mnie nieźle nacierpieć), ale ona dalej mnie cisnęła w tym temacie. W końcu poddała się i zrozumiała, ze ja chyba nigdy nie przestanę palić.

Pomysł na palenie elektroniczne

nowy papieros elektronicznyPodała sie więc, ale niebawem wpadła na inny pomysł – postanowiła, ze przerzuci mnie na e-palenie i w ten sposób samej sobie umili życie, a mi trochę pomniejszy ryzyko szybkiego zejście z tego świata. No i tak dostałam od niej w prezencie zgrabne i całkiem estetycznie wyglądające urządzonko do inhalacji nikotyna, tak bowiem je nazywała. Mój e-papieros nie był raczej drogi. Nie powiem- zdziwił mnie ten prezent – ona?! Taka zagorzała przeciwniczka nikotyny?? No tak, ale to było mniejsze zło. Na początku podeszłam do tego pomysłu z powątpiewaniem i śmiechem – „Jak takie cos można palić haha!” – mówiłam. I oczywiście wcale nie wyrzuciłam zwykłych papierosów – nie wtedy. Musiała minąć chwila i musiałam wypalić pierwszy liquid. Fajne było to, ze mogłam palić wszędzie –nie musiałam tez wychodzić na balkon, bo siostra pozwalała mi używać e-papierosa w mieszkaniu, co nam ułatwiało życie i sprzyjało integracji siostrzanej…

Zalety nowych e-papierosów

Faktycznie e-papieros miał duże plusy – nie śmierdział i nie dawał popiołu. Zniknęły więc śmierdzące popielniczki. wypaliłam sprezentowane mi całkiem smaczne luquidy i postanowiłam sama wybrać się do sklepu z e-papierosami uzupełnić zapas i tam prawie szczęka mi opadła jak zobaczyłam szeroki wybór smaków i zapachów – a ja zawsze lubiłam smakowe papierosy! Dosłownie nie wiedziałam na co się zdecydować – tyle tego było! Czułam sie trochę jak mała dziewczynka w sklepie z cukierkami… Aż pan który sprzedawał się ze mnie podśmiewywał. W końcu zafundowałam sobie cappuccino, czekoladę i miętę – wszystko było boskie i odechciało mi się palenia zwykłych papierosów. Siostra się cieszyła, a ja smakowałam coraz to innych liquidów!